Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
6 postów 493 komentarze

Życie a śmierć.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Śmierć jest zwierciadłem, w którym odbija się sens naszej egzystencji.

 

Agnieszka Sikora

Tybetańska koncepcja śmierci

Jeśli będziesz rozmyślać nad kwestią śmierci i nietrwałości, zaczniesz nadawać sens swemu życiu.

 

Jego Świątobliwość XIV Dalajlama Tybetu

 

We wszystkich kulturach i systemach myślowych dają się zauważyć liczne podobieństwa w podejściu do problemu śmierci. Chyba najwyraźniejszym jest założenie, że nie ma absolutnej nicości. Zawsze po śmierci następuje jakiś rodzaj dalszej egzystencji. Jednak, tak naprawdę, nikt na świecie nie jest specjalistą w tej dziedzinie. Dla każdego człowieka ten temat stanowi zagadkę. Stosunek do śmierci większości ludzi charakteryzuje niepokój, strach, a w skrajnych przypadkach przerażenie. Choć przecież tak naprawdę dla nas żywych śmierć - jak powiedział Epikur - nie istnieje, bo kiedy my jesteśmy, nie ma śmierci, a kiedy jest śmierć, nie ma nas. Dlatego można powiedzieć, że każdy z nas jest kompetentny, aby przedstawić swoją wizję śmierci.

Każda kultura, jaką zrodziła nasza planeta zetknęła się z tym problemem. Od najdawniejszych czasów ludzie interesowali się faktem odejścia ich bliskich i próbowali konstruować takie wizje życia po śmierci, aby żyło im się łatwiej i spokojniej. Podstawowym elementem propagandowym wielu religii świata była zaś koncepcja zaświatów i samego momentu śmierci. Współczesna cywilizacja końca XX wieku nadbudowana została na poglądach, które swymi korzeniami sięgają starożytnych wierzeń z regionu Morza Śródziemnego oraz dorzecza Tygrysu i Eufratu. Już w tych najstarszych wierzeniach i mitach, które spisano około 4 tysiące lat temu przez Sumerów, śmierć przerażała ludzi. Strach przed nią towarzyszył także innym wierzeniom, które rozwinęły się tu przed powstaniem chrześcijaństwa.

Po okresie starobabilońskim na Bliskim Wschodzie pojawił się prorok Zoroaster, będący założycielem religii, która wywarła niesłychany wpływ nie tylko na rozwój chrześcijaństwa, ale również na rozwój wielu innych religii Wschodu, a przede wszystkim hinduizmu, islamu i buddyzmu. Opierał się na starych wierzeniach wedyjskich i nauczał, że podstawą tej religii jest wiara w istnienie dwóch sił rządzących światem - sił dobra i zła[1][1]. Eschatologiczne koncepcje wielkich religii Europy i Azji są powiązane ze sobą znacznie silniej, niż nam się to obecnie wydaje. Jednakże powód tego jest bardzo prozaiczny. Efektem rozpowszechnienia eschatologicznych stereotypów była sieć tysiąca szlaków handlowych przecinających te dwa kontynenty. Również hordy "dzikich" wojowników i żołnierzy wielkich armii przemierzający drogi i ścieżki starożytnych miast i miasteczek, były swoistym transportem dla mitów, legend, wierzeń a także religii.

I może właśnie dlatego, z dala od wielkich religii Europy, z dala od wielkich wojen, wysoko za murem Himalajów, w tybetańskich klasztorach, przyklejonych do stromych i ośnieżonych zboczy gór, wyrosła zupełnie inna kultura wraz ze swoją odrębną religią. Nauczanie kolejnych etapów ścieżki ku oświeceniu przyszło do Tybetu z Indii. Buddyzm nie był bowiem znany w Tybecie przed VIII wiekiem. Jednakże już w IX wieku na tyle się rozpowszechnił, że król Lang-dar-ma zakazał jego praktykowania i zamknął klasztory będące głównymi ośrodkami nauczania. W XI wieku do Tybetu przywędrowały dwie szkoły praktykowania buddyzmu: sutra, czyli ścieżka oddania się studiom i praktyce prowadzącym do oświecenia poprzez wiele wcieleń oraz tantra - praktyki, dzięki którym osiągnięcie oświecenia jest możliwe w jednym wcieleniu[1][2]. Przez wiele lat Tybetańczycy sprzeczali się między sobą nie mogąc znaleźć wspólnej drogi. W celu pojednania sprowadzono do Tybetu nauczyciela z Indii, gdzie obie szkoły współistniały bezkonfliktowo. Efektem jego pobytu w tybetańskich klasztorach była napisana tam Latarnia na ścieżce ku oświeceniu, która miała streszczać w sobie ogrom nauk buddyjskich przystosowany dla ludu tybetańskiego. W XV wieku inny już nauczyciel Tsong-kha-pa zebrał wiedzę ludu tybetańskiego w księdze zatytułowanej Lam Rim (czyli Etapy ścieżki ku oświeceniu)[1][3]. Jego praca zaś stała się podstawą współczesnego buddyzmu tybetańskiego i łączy w sobie obie szkoły. Stanowi również rdzeń nauk obecnego XIV Dalajlamy.

Jak w wielu innych religiach, również w buddyzmie tybetańskim wiele miejsca poświęca się problemowi śmierci. Śmierć i umieranie wyznaczają płaszczyznę, na której spotykają się tradycja i osiągnięcia nauki. Jednakże jedną z najważniejszych nauk Buddy jest kontemplacja śmierci. W oczach Tybetańczyków cywilizacja Zachodu nie rozumie śmierci i nie wie, co dzieje się podczas procesu umierania. Wielu ludzi żyje nie myśląc o niej lub wręcz przeciwnie wpada w obsesyjne przerażenie. Nawet mówienie o śmierci nie jest w "dobrym guście". A przecież wielkie duchowe tradycje świata, w tym i chrześcijańska, mówią nam, że śmierć nie jest końcem. Współczesna cywilizacja jest, dla wyznawców tybetańskiego odłamu buddyzmu, duchową pustynią, gdyż ludzie nie posiadają prawdziwej wiary w życie po śmierci i wiodą egzystencję najeżoną egoistycznymi celami. Radą na taki stan rzeczy ma być zasadnicza zmiana w naszym nastawieniu wobec śmierci i umierania.

Budda nauczał, że nie musimy czekać na bolesną śmierć i nie jesteśmy skazani na wędrówkę ku nieznanemu. Możemy szukać sensu swego życia każdego dnia. Każda chwila może być szansą na zmianę i przygotowaniem do spotkania ze śmiercią i wiecznością. W buddyzmie bowiem życie i śmierć postrzega się jako jedność, w której koniec jednego z etapów jest tylko początkiem drugiego. Zaś śmierć jest zwierciadłem, w którym odbija się sens naszej egzystencji. Te poglądy stanowią rdzeń nauk najstarszej szkoły buddyzmu tybetańskiego, a przedstawione są w Tybetańskiej księdze umarłych.

Budda powiedział, że spośród wszystkich pór roku na orkę najlepsza jest jesień, spośród wszystkich rodzajów opału najlepszy jest krowi nawóz, a spośród wszystkich rodzajów świadomości najlepsza jest świadomość nietrwałości i śmierci. Śmierć jest pewna, choć nie ma pewności, kiedy nastąpi, nie jesteśmy nawet pewni tego, czy obudzimy się następnego dnia[1][4]. Zatem najlepszym, co możemy uczynić, według Tybetańczyków, to przygotować się na najgorsze. Ziemskie sprawy nie mają większego znaczenia i poświęcanie im całej naszej uwagi to marnotrawienie czasu i sił. Przyszłość jest w naszych rękach. Zatem możemy doświadczać cierpień, odradzając się pod inną niż ludzka postacią, możemy osiągnąć wyższą formę odrodzenia i wreszcie możemy osiągnąć stan oświecenia. Mamy odpowiedzialność i mamy możliwość zadecydowania i określenia, jakie będzie nasze przyszłe życie. Zatem powinniśmy ćwiczyć umysł, by nie zmarnować swego życia - nawet przez jeden miesiąc czy dzień - i przygotowywać się do nadejścia śmierci.

Według nauk buddyzmu tybetańskiego rozmyślanie nad kwestią śmierci i nietrwałości nadaje sens życiu. Świadomość tego nieuchronnego faktu, a także jego kontemplacja przynoszą wielkie korzyści. Oddalanie od siebie zaś tych myśli stanowi poważną przeszkodę w samodoskonaleniu się i prowadzi do przywiązania do sławy, zamożności i dobrobytu. Powoduje także, że człowiek umiera dławiony strachem i żalem. Takie odczucia zaś mogą zepchnąć go na niższe poziomy egzystencji. Ucieczka od kontemplacji śmierci sprawia też, że gdy ona w końcu nadchodzi, ludzie są zaskoczeni i całkowicie nieprzygotowani. Praktyka buddyjska zaleca, aby nie ignorować nieszczęść, lecz akceptować je i stawiać im czoło, przygotowując się na nie już od samego początku; kiedy więc faktycznie doświadcza się jakiegoś cierpienia, nie wydaje się ono tak zupełnie nie do zniesienia. Prozaiczne unikanie problemu nie pomoże w jego rozwiązaniu, a może go nawet powiększyć. Tybetańczycy mówią, że jeśli ktoś ma się udać w podróż po bardzo niebezpiecznym i groźnym obszarze, powinien się przedtem zorientować, jakie niebezpieczeństwa mogą tam na niego czyhać i w jaki sposób sobie z nimi poradzić. Bardzo nierozsądnym zaś jest nie myśleć o nich wcześniej. Taką podróżą jest w ich oczach również przejście przez wrota śmierci [1][5].

Kiedy przychodzi śmierć, pomóc człowiekowi może jedynie współczucie i zrozumienie natury rzeczywistości. Z tego też powodu jest bardzo ważne, aby ustalić, czy istnieje życie po śmierci. Według nauk buddyzmu tybetańskiego dowodem istnienia przeszłych i przyszłych wcieleń jest istnienie obecnej świadomości człowieka. Uważa się, że przed obecną świadomością, istniała również jakaś świadomość, gdyż pierwszy przebłysk świadomości w naszym obecnym życiu nie pojawia się bez przyczyny. Podobnie nie rodzi się on z czegoś stałego bądź nieożywionego. Obecną chwilę świadomości poprzedza coś wyraźnego i obdarzonego mocą poznania - poprzednia chwila świadomości. Najstarsze księgi buddyjskie utrzymują, że nie jest możliwe, aby owa pierwsza chwila świadomości w naszym obecnym życiu mogła pochodzić z innego, niż poprzednie wcielenie, źródła. A umysł naszego obecnego wcielenia pochodzi z umysłu poprzedniego wcielenia i stanowi przyczynę sprawczą dla umysłu kolejnego wcielenia.

W Tybecie mówi się, że śmierć to chwila prawdy lub że umierając stajemy wreszcie twarzą w twarz z samym sobą. Dlatego jednym z podstawowych aspektów śmierci, akcentowanych przez nauczycieli tybetańskich jest stan, w jakim znajduje się umysł umierającego człowieka. Ważne bowiem jest, aby cechowała go szlachetność i przepełniały pozytywne myśli, gdyż każda chwila jest ważna i nawet ostatnie myśli mogą mieć wpływ na otrzymanie następnego wcielenia. Osoby dobrze przygotowane do śmierci, o pozytywnym nastawieniu do świata w momencie śmierci mogą mieć wrażenie, że wychodzą z ciemności w kierunku światła i widzieć piękne obrazy, uspakajające ich, co w rezultacie spowoduje, że nie będą odczuwały cierpienia [1][6]. Osoby przepełnione goryczą, żalem i nienawiścią mogą odczuwać natomiast trawiące ich gorąco i mieć wrażenie, że zapadają się w ciemność. Moment śmierci będzie zatem dla nich bolesny [1][7].

Tybetańczycy wierzą, że po śmierci człowiek przechodzi w stan pośredni, zwany bardo. Ciało w tym stanie ma wiele niezwykłych właściwości. Obdarzone jest na przykład wszystkimi zmysłami fizycznymi, co powoduje, że wygląda identycznie jak istota, w którą wcieli się w następnym wcieleniu. Okres trwania w tym stanie wynosi siedem dni. Jeżeli po tygodniu istota w stanie pośrednim znajdzie się w odpowiednich okolicznościach, narodzi się ponownie na odpowiednim poziomie egzystencji. Jeśli to nie nastąpi, wówczas będzie musiała umrzeć powtórnie "małą" śmiercią i znów przejść w stan pośredni. Może się to powtarzać siedem razy, lecz po czterdziestu dziewięciu dniach istota pośrednia nie może już dłużej pozostawać w tym stanie i musi się narodzić bez względu na to, czy jej się to podoba, czy nie. Sogjal Rinpocze - twórca Tybetańskiej księgi życia i umierania - zauważa, że większość ludzi wierzy w reinkarnację jako odradzanie się "czegoś", co wędruje z życia na życie. Buddyzm nie wierzy jednak w niezależny i niezmienny byt, taki jak dusza czy ego, który przeżywa śmierć ciała. Zdaniem Tybetańczyków ciągłość między żywotami zapewnia nie jakiś byt, lecz najsubtelniejszy poziom świadomości.

Śmierć jest niewątpliwie formą cierpienia. Jednak celem ludzkiej egzystencji nie jest pomnażanie cierpień własnych i innych istot. Człowiek nie umie i nie powinien żyć w samotności, gdyż nikt z nas nie jest samotną wyspą na oceanie. Dlatego gdy ktoś umiera w Tybecie, natychmiast zbierają się krewni i przyjaciele, spontanicznie wyciągając do siebie pomocne dłonie. Z miłością i niezwykłą szczerością udzielają duchowego wsparcia rodzinie zmarłego. W rok po śmierci odprawiają ceremonie ofiarne, by uczcić jego odrodzenie. Tybetańczycy nigdy nie zapominają o umarłych. W ich imieniu składają ofiary na ołtarzach, podczas szczególnych uroczystości proszą o modlitwy w ich intencji oraz odbywają pielgrzymki do kosmologicznego centrum wszechświata znajdującego się w górach Tybetu, gdzie wspólnie kontemplują śmierć.

Jak bardzo odmienna jest zatem koncepcja śmierci społeczeństwa zachodniego i koncepcja mieszkańców tego dalekiego kraju. Opętani fałszywymi nadziejami, marzeniami i ambicjami zachowujemy się według Tybetańczyków, jak ludzie poszukujący wody na pustyni. Współczesna cywilizacja, która wyrosła przecież na urodzajnym gruncie, teraz wydaje się zapędzona w ślepy zaułek. Pogoń za pieniędzmi i dobrobytem zepchnęła na dalszy plan coś tak nierealnego jak śmierć. Tybetańczycy apelują jednak, aby traktować życie poważnie. Nie oznacza to jednak konieczności życia w himalajskim klasztorze. Celem człowieka jest znalezienie równowagi, harmonii. Jednakże tylko akceptacja i kontemplacja śmierci może przynieść spokój umysłu i radość życia. Dlatego może charakterystyczną cechą Tybetańczyków jest rozświetlający twarze uśmiech i promieniujący od nich spokój.

[1] Zob. A. K. Turner, Historia piekła, Gdańsk 1996, s. 18-20.

[2] J.Ś. Dalajlama, Droga do wolności. Rdzeń nauk buddyzmu tybetańskiego, przekł. S. Musielak, Poznań 1998, s. 13.

[3] Zob. tamże, s. 11-28.

[4] Tamże, s. 49.

[5] J.Ś. Dalajlama,Radość życia i umierania w pokoju. Rdzeń nauk buddyzmu tybetańskiego,przekł. P. Jankowski, Poznań 1998, s. 48-56.

[6] J.Ś. Dalajlama,Przebudzenie umysłu, rozświetlanie serca. Rdzeń nauk buddyzmu tybetańskiego, przekł. Joanna Grabak, Poznań 1998, s. 164-165.

[7]Tegoż,Radość życia ..., op. cit., s. 57-62.

Źródło: //www.anthropos.us.edu.pl/anthropos1/teksty/tybeta.htm

Ilustracja: https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Aw._Hieronim_pisz%C4%85cy



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • @Autor
    Bardzo ciekawe.
    Ale trzeba kilku dodatków.
    Lamaizm jest połączeniem buddyzmu z dawna religia Tybetu - bone (przez "o" pogłębione).
    Bez tego trudno zrozumieć pewne zależności tam występujące.
    Obecnie bone jest uznana z jeden z nurtów lamaizmu, ale bardzo długo była tępiona. (Lamowie bone mantrowali, co objawia się ponoć sczernieniem języka. Stąd najeźdźcy wprowadzający buddyzm, czy Dżungurowie, kazali pokazywać język. I delikwenta likwidowano).

    Czy ponowne wcielenie jest po 7 dniach? (w cyklu 7 -dniowym).
    Być może w mentalności tybetańskiej.
    U nas - może dlatego, że zatraciliśmy pierwotną duchowość - czas jest inny i w wielu przypadkach może trwać latami.
    Po drugie - podany opis sugeruje , że nie przekroczona została bariera śmierci , którą można uznać za oczyszczenie z wpływów doczesności.
    Czyli byłaby to "płytka " śmierć.

    Jeszcze raz. Trudne sprawy, które być może należy rozpatrywać poprzez odmienność duchowości wynikającą z wpływów cywilizacyjnych.

    Należy być bardzo stonowanym, bo KK i judaizm poczynili bardzo dużo szkód na tym polu, a do tego łatwo o materialne wykorzystanie . Nasi kapłani bywają majętni, gdy mnisi tybetańscy mają inne reguły. Choćby to, że jedzą raz dziennie, i mają w posiadaniu tylko niezbędne przedmioty.
  • Autor
    Mam rozumieć, że D. Kosiur w następnym wcieleniu uzyska dyplom Berkley?

    A tak poważnie: w tej publikacji zawarte jest jakieś przesłanie Szanownego Franka? Bo jednak Tybet, to daleko , wysoko i PKB niskie jak cholera.
  • @Krzysztof J. Wojtas 15:33:37
    Panie Krzysztofie... może Franek Ganek z Panem podyskutuje, może nie ...
    Najlepiej pogadać na ten temat z autorką Agnieszką Sikorą, bo ten jedynkowy tekst jest wklejką jedynie :(

    Pozdrawiam
  • 1*!
    Jeśli ktoś zaczyna od fałszywego uogólnienia, to tekst nie może wnosić nic sensownego.

    "We wszystkich kulturach i systemach myślowych dają się zauważyć liczne podobieństwa w podejściu do problemu śmierci. Chyba najwyraźniejszym jest założenie, że nie ma absolutnej nicości. Zawsze po śmierci następuje jakiś rodzaj dalszej egzystencji."

    No, a gdzie ateizm? A... kawałek dalej:

    "Choć przecież tak naprawdę dla nas żywych śmierć - jak powiedział Epikur - nie istnieje, bo kiedy my jesteśmy, nie ma śmierci, a kiedy jest śmierć, nie ma nas. Dlatego można powiedzieć, że każdy z nas jest kompetentny, aby przedstawić swoją wizję śmierci."

    Jest sens czytać dalej?

    pOZDRAWIAM niePOPRAWNIE niePOLITYCZNIE

    Tuz z Talii
  • @Mariusz G. 15:50:18
    Po co jakieś tam przesłanie dla Polski. Portal właśnie rozwinął skrzydła i wspina się na wyżyny intelektualne według widzimisię Zawiszy Niebieskiego i ska. Sprawy polskie w obliczu misterium bytu duchowego, wierzeń religijnych i nieuniknionej śmierci są nieistotne. Po co nam polityka, lepiej pifilozofujmy.
  • @Astra - Anna Słupianek 16:01:50
    Że wklejka - to oczywiste. Tyle, że wskazane autorstwo też trzeba traktować pobieżnie, bo to prezentacja jedynie poglądów kogoś zupełnie innego.
    Kompilacja.

    Franek Ganek ma chyba inne poglądy.

    Niemniej zamieściłem uwagę, gdyż temat jest interesujący.
  • Szanowne koleżeństwo
    A cóż znowu Wam ten tekst przeszkadza? O polityce jeno gadać chcecie? O polityce niewiele więcej wiecie , jak o życiu po życiu - same domysły i wyobrażenia, żadnej realnej wiedzy, bo ta jest szczelnie zakryta dla pospólstwa. Zauważyłem też, że każdy tekst w jakikolwiek sposób kwestionujący wyjątkowość religii katolickiej jest z miejsca szykanowany przez dogmatycznych katolików, którzy też wiedzę o istocie stworzenia, religiach, czerpią jedynie z wiary i wątpliwej autentyczności ksiąg religijnych. Czyli znowu domysły i nic pewnego - w znacznej części konfabulacje. Tak więc nikt nikogo nie zmusza do czytania niechcianych tekstów. Chcecie wyłączności do określonych tematów? Macie swoje blogi na tym portalu - piszcie o czym chcecie. Możecie tez własny portal przecież otworzyć i redagować go na swój sposób. Każdy się wymądrza, wybrzydza, a zrobić tego nie potrafi. Zachowujecie sie jak moje psy i koty. Przeżarte są do tego stopnia, że czego nie spróbują , to im nie smakuje. Z Wami jest podobnie - głodu nie czujecie.
  • @Autor
    Nie znam kompletnie zoroastryzmu. Sięgam więc do wiki, a tam:
    Zaratusztra (lub Zaratustra) żył ok. 1000 r. p.n.e.
    Mojżesz żył ok. 1500 r. p.n.e.

    Tymczasem Ty podajesz (przeklejka, ale jakbyś się z tym nie zgadzał, to byś nie przekleił):
    "...pojawił się prorok Zoroaster, będący założycielem religii, która wywarła niesłychany wpływ nie tylko na rozwój chrześcijaństwa...".
    Nie rozumiem JAK ktoś żyjący później ma wpływ na żyjącego wcześniej?

    Kojarzysz zapewne Księgę Rodzaju:
    "Ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy tylko zjesz z niego, na pewno umrzesz."
    (Rdz 2:17 BW)
    Te słowa Mojżesz spisał wcześniej, niż żył Zaratusztra. Księga Rodzaju została napisana w XIII-XII wieku p.n.e. - ~trzysta lat zanim Zaratusztra był w ogóle w planach rodziców. Mojżesz SPISAŁ je, a kiedy padły? Powyższe słowa Jehowa powiedział kilka tysięcy lat wcześniej, zanim żyli Mojżesz i Zaratusztra.

    Skąd zatem opinia, że zoroastryzm wywarł wpływ na chrześcijaństwo?

    ------------------

    Idźmy dalej: śmierć.
    Śmierć w zamierzeniu Bożym jest KARĄ ZA GRZECH.
    Śmierć w zoroastryzmie jest NAGRODĄ.

    Wyżej wspomniałem biblijny cytat o drzewie poznania dobra i zła. Bóg ZABRONIŁ Adamowi spożywania owocu z drzewa - ostrzegał: zjesz = umrzesz.
    Ludzie w założeniu mieli żyć wiecznie.

    A tymczasem zoroastriańska koncepcja NAGRODY PO ŚMIERCI to fałszuje - wmawia ludziom, że Bóg stworzył ziemię jako "przystanek" dla Adama (i innych po nim), zanim po śmierci ten miał pójść do nieba.

    W Biblii ani razu nie wskazano Zoroastry jako sługi i proroka Bożego. Zatem BEZSENSOWNE jest dopatrywanie się w Biblii zoroastriańskich i innych niebiblijnych nauk.
    Dla chrześcijanina zoroastryzm jest fałszem, a nie praźródłem. Zoroastrianie mogą sobie tak myśleć, owszem, nie zabraniam im, ale mnie to nie obowiązuje.

    ------------------

    "Powoduje także [przywiązanie do sławy, zamożności i dobrobytu], że człowiek umiera dławiony strachem i żalem. Takie odczucia zaś mogą zepchnąć go na niższe poziomy egzystencji."
    No tak, niższa egzystencja, czyli REINKARNACJA. Chrześcijanin wie o jej fałszywości; Biblia mówi jednoznacznie:
    "Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd."
    (Hbr 9, 27).

    Reinkarnacja. Co to zakłada? Ano rezerwuar dusz, które się potem "wcielają". Co oznacza rezerwuar? Ano ograniczenie: jest X dusz, które "krążą w obiegu". Wskazuje to jasno, że zoroastryzm jest poślednią religią wobec chrześcijaństwa, ograniczoną choćby miejscem i możliwościami "bożej" kreacji.
    Chrześcijaństwo nie ma takich ograniczeń. Bóg jest nieskończony i wszechmocny (pierwszy cytat). Mało tego, poniższy drugi cytat mówi, że każda dusza się zmieści i nie będzie "spać" na trawce, a w mieszkaniu (nie sposób określić, jak wygląda Niebo, nie sposób więc kojarzyć owego "mieszkania" jako np. urządzonego M3. To może być "mieszkanie" duchowe).

    "U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe".
    (Mt 19, 26)

    "Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce."
    (J 14, 1-2)

    Nie wiem, ile było łącznie ludzi na świecie - 100 mld, może więcej... I Jezus NIE mówi "śpieszcie się, liczba miejsc ograniczona". W sekcie Świadków Jehowy jest to wręcz ograniczone do 144 tys. Judaizm też pobłądził i "pobożni" żydzi mają najdroższy cmentarz na świecie - na zboczu Góry Oliwnej w Starej Jerozolimie. Wg nich, przy Końcu Świata, Mesjasz otworzy Złotą Bramę i będzie zapraszał przez nią na Sąd Ostateczny. Im bliżej, tym "lepiej", ostatni się nie załapią...

    Ilość mamy za sobą, druga rzecz: jakość. Reinkarnacja zakłada, że dusz jest pewna pula. I się zmieniają, jedne inkarnowały raz, inne zdążyły już sto razy. Co to oznacza? Że są dusze młode i stare, doświadczone i początkujące, inaczej: lepsze i gorsze..
    Nie napiszę czym "pachnie" kategoryzowanie ludzi na lepszych i gorszych...

    ------------------

    "Kiedy przychodzi śmierć, pomóc człowiekowi może jedynie współczucie i zrozumienie natury rzeczywistości."
    Hm..., czyli jak człowiek umiera, to o jego przyszłości nie decyduje Bóg, a tenże człowiek właśnie. I to są ponoć praźródła chrześcijaństwa...

    ------------------

    "Ważne bowiem jest, aby cechowała go [umierającego człowieka] szlachetność i przepełniały pozytywne myśli, gdyż każda chwila jest ważna i nawet ostatnie myśli mogą mieć wpływ na otrzymanie następnego wcielenia."
    Czyli można kraść, gwałcić, mordować, byle umierając być w dobrym humorze, a spotka nas nagroda...

    Nie mógłbym zostać tybetańskim buddystą, uważam ich koncepcję umierania za poronioną.
  • @Ruski troll 17:22:54
    Wyłazi z Szanownego nie ruski, a raczej żydokatolicki troll.

    Kilka wyjaśnień.
    Ostatnie badania wskazują, że Zaratusztra żył ok. 1200 lat przed Chrystusem. Współcześnie Mojżeszowi.
    Błędy wynikają z tego, że utarło się stwierdzenie, że Zaratusztra żył 500 lat przed najazdem Aleksandra Macedońskiego. Tego początkowo nie weryfikowano.

    Natomiast Biblia zaczęła powstawać w V wieku przed Chrystusem w czasie pobytu w Babilonie (o niewoli - to nie ma co pisać, bo to bzdura; raczej przesiedlenie). Bazą były teksty sumeryjskie "dostosowywane " do potrzeb żydowskich.
    Ważne, że w tamtym czasie zoroastryzm był religią tam panującą, chociaż już skażony schizmą zurwanicką.
    Wszelkie dane wskazują, że Babilon został zdobyty zdradą Żydów i stąd to sławetne "Mane, Tekel, Fares"; mury były tak potężne, że władca nie sądził, że mogą być zdobyte. Stąd uczta.

    Cyrus II Wielki był przez Żydów uważany za Mesjasza.

    Jeśli spojrzy się na wierzenia żydowskie, to są ubogie, wręcz prostackie. Oni nawet nie umieli się odnieść do wielu kwestii.
    Dopiero z czasem trochę rozwijali temat.
    Nie ma u Żydów sądu ostatecznego. A jest to wzięte z zoroastryzmu, gdzie nauczano, że po śmierci człowiek musi przekroczyć Most Czinwat (Most Dzielący), który dla ludzi dobrych jest wygodny, a przeprowadza przezeń dziewczę przecudnej urody (być może to pierwowzór hurysy).
    Dla złych most zwęża się do szerokości ostrza miecza, a delikwent spada w otchłań (piekielną?).

    Z kolei z tybetańskich wzorów wzięte jest, że człowiek może się nawrócić i na łożu śmierci.

    W sumie, nawet jak się trolluje to wypada coś wiedzieć, a nie "dyrdymałować".
  • @Krzysztof J. Wojtas 18:09:34
    "Wyłazi z Szanownego nie ruski, a raczej żydokatolicki troll."
    Katolicki jestem - owszem, ale nie żydokatolicki. Żydzi byli narodem wybranym, pojawił się Chrystus, a oni go odrzucili. Jak więc katolicyzm może być żydowski? Tak mogą sądzić tylko pogubieni protestanci, a wygląda mi pan na uporządkowanego mentalnie człowieka. A może to zła wola? Powiem jedno - brednia - proszę tego nie powtarzać.

    "Ostatnie badania wskazują, że Zaratusztra żył ok. 1200 lat przed Chrystusem. Współcześnie Mojżeszowi."
    Jakie badania? Proszę o źródło. Info zaczerpnąłem z wiki, każdy może ją edytować; nie edytowali, bo zapomnieli i zostawili kłamstwa?
    Zakładając Zaratusztrę na ok. 1200 p.n.e., Mojżesza na 1500 lat p.n.e. to jak można pisać, że Zaratusztra żył "współcześnie Mojżeszowi"? Pan też jest wpółczesny Napoleonowi? :-)

    "o niewoli - to nie ma co pisać, bo to bzdura..."
    Jw., proszę o źródło.

    Sprawdziłem - najwcześniejszą formą zoroastryzmu był mazdaizm, za Cyrusa II właśnie. A Cyrus II to VI w. p.n.e. Żydowska Tora (najpierw ustna) poprzedzała Mojżesza, a on z kolei uważany jest za autora Pięcioksięgu, Księgi Powtórzonego Prawa itd. Jak zatem "w tamtym czasie zoroastryzm był religią tam panującą"?

    "Nie ma u Żydów sądu ostatecznego."
    Byłbym wdzięczny, gdyby pan pisał na temat. Ja cały czas pisałem o chrześcijaństwie, a czytam dywagacje o ...żydach. Żydzi byli chrześcijanami?

    "W sumie, nawet jak się trolluje to wypada coś wiedzieć, a nie "dyrdymałować"."
    Podoba mi się ...nie bardzo, gdy pan za najważniejszą kwestię (końcowa, podsumowująca wypowiedź) uważa przytyk do nicka. Może jestem tu za krótko, by sobie przyswoić, że pan Wojtas lubi pisać nie na temat i czepiać się nicka. Obiecuję poprawę...
  • @Krzysztof J. Wojtas 15:33:37
    //Lamaizm jest połączeniem buddyzmu z dawna religia Tybetu - bone (przez "o" pogłębione).//
    Tak, religia bon choć istnieje współcześnie (jako odłam buddyzmu) został wchłonięty przez buddyzm podobnie jak wierzenia słowiańskie (i inne) przez chrześcijaństwo. Wiąże się to głównie z tradycją - stroną formalną, z obrzędami.
    O czarnych językach nie słyszałem :-)

    //Czy ponowne wcielenie jest po 7 dniach? (w cyklu 7 -dniowym).
    Być może w mentalności tybetańskiej.
    U nas - może dlatego, że zatraciliśmy pierwotną duchowość - czas jest inny i w wielu przypadkach może trwać latami.//

    Ten okres to kwestia symboliczna także w buddyzmie tybetańskim (podobnież w innych odłamach jest różnie i np. za czas kolejnego wcielenia uważa się moment tuż po śmierci). Chyba niezmiennie uznaje się okres ok. 3 dni bycia w stanie (niemal - bo zaawansowani jogini są świadomi w takim stanie) nieświadomości.
    Generalnie, co stwierdzono doświadczalnie uznaje się taki czas. Tu można szukać nawiązania do zesłania Ducha Św. w dniu pięćdziesiątnicy (patrz: Dzieje Apostolskie NT).

    //Po drugie - podany opis sugeruje , że nie przekroczona została bariera śmierci , którą można uznać za oczyszczenie z wpływów doczesności.
    Czyli byłaby to "płytka " śmierć.//

    Doświadczenia te zdobyto poprzez wspomnianych wyżej joginów, którzy osiągnęli pamięć przeszłych żywotów i bardo śmierci oraz od tych buddystów, którzy przebywali w stanie śmierci klinicznej. Nie pamiętam teraz jakiego opisu dotyczy Pana wypowiedź.

    //Jeszcze raz. Trudne sprawy, które być może należy rozpatrywać poprzez odmienność duchowości wynikającą z wpływów cywilizacyjnych.//
    Nie sądzę by takie wpływy sięgały aż tak głęboko - umiera każdy... Doświadczenie oświecenia jest takie samo zawsze i wszędzie - tu żadna religia nie ma znaczenia.
  • @Krzysztof J. Wojtas 18:09:34
    No to lece zmierzyc brzeszczot mojego miecza. W razie czego potrenuje spacer po linie.
  • @Mariusz G. 15:50:18
    //A tak poważnie: w tej publikacji zawarte jest jakieś przesłanie Szanownego Franka?//

    Takie jakie kto potrafi wyczytać. Ja tylko chcę oświecenia siebie i wszystkich czujących istot - bez wyjątku. Także mam jeszcze trochę roboty ;-)

    //Bo jednak Tybet, to daleko , wysoko i PKB niskie jak cholera.//
    Nie jest tak źle - to ten sam wszechświat.
  • @Astra - Anna Słupianek 16:01:50
    //Panie Krzysztofie... może Franek Ganek z Panem podyskutuje, może nie ...
    Najlepiej pogadać na ten temat z autorką Agnieszką Sikorą, bo ten jedynkowy tekst jest wklejką jedynie :(//

    Zaliczone, z bani... No chyba, że inne kryteria.
    Wklejka (tak samo jak u pani Rebeliantki ;-)) bo jak wyżej wspomniałem, żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało.
  • @Lotna 16:23:42
    Zamiast krytykować lepiej popatrz oczami admina. Masz propozycję tekstu który pozostał w prawej kolumnie, a który by lepiej nadawał się do promocji niż ten tekst? Jeśli nie, to włącz myślienie, to naprawdę nie boli. Napisz mądry tekst, z pewnością wypromuję, a nie to ... chyba dalej nie muszę pisać.
  • @Ruski troll 19:27:33
    Z kimś, kto opiera się na viki - szkoda nawet klawiatury na pisanie.
    Ucz się, chłopcze, dywersyfikując źródła.
  • @morgan 20:31:46
    To Pani do tego celu używa miecza, czy to tylko taka ksywa?
  • @wiedzajestwksiążkach 16:05:09
    //No, a gdzie ateizm?//
    Czy jesteś reprezentantem tej grupy - skoro chcemy wierzyć w jednakowe wierzenia? To buddyzm uważa się za ateistyczny - ale ze względu na konotacje tego słowa mówi o sobie nonteistyczny. A jakie są Twoje przekonania i gdzie Twój pogląd?

    "Jednak, tak naprawdę," oznacza, że to wcześniej było z przymrużeniem oka. Choć przecież tak naprawdę uogólnienie to polega na wybraniu środka spośród tych dwóch - czyli: zarówno tak i tak.

    //Jest sens czytać dalej? //
    Chcesz polegać na wierze w moje zdanie?
    Czytaj. A może się też okazać, że wyjaśnienie pojawi się w dalszej części.
  • @Franek Ganek 20:30:34
    Cóż. Można traktować ten czas (do 7 dni) jako symboliczny. Chrystus był 3 dni martwy, ale po zmartwychwstaniu nie miał już "ziemskiego" ciała.

    Nie wchodzę w tą tematykę głęboko. Raczej nie miałem skrajnych doświadczeń własnych. Czekam, aby się przekonać. Chyba niedługo.
    Może doznam oświecenia?....

    A doświadczenia związane ze śmiercią są podobne; może tylko poszczególne fazy są różne. Ale nie wyrokuję - nie doświadczyłem.
    Jest jednak 2 kwestie.
    Jedna - to jak jest zorganizowany świat materialny.
    I druga - jak dokonuje się projekcja naszego życia?
    Dla mnie są to odrębne kwestie.

    Tu pewne sugestie mam, ale się nie podzielę, bo i tak uchodzę za oszołoma, a moja wiedza mogłaby zrobić szkody w tych tutejszych umysłach.
  • @Franek Ganek 20:38:26
    Jest problem, który należy wcześniej czy później rozważyć, czy wklejki promujemy, czy też nie. Moje serce mówi iż nie, ale mamy sytuację taką jaką mamy. Jeśli wypromowałem Rebeliantkę to dlaczego nie mam wypromować Franka Ganka? Kwestia ustalenia polityki portalu.
    Jeśli wypromowałem tekst, to dlaczego nie mam wypromować tekstu będącego odpowiedzią, do tekstu wypromowanego. Jeśli w tekstach mamy dyskusję na argumenty teksty dla mnie są równoważne. Albo oba do lochu, albo oba na promocję. Czyż nie?
  • @Krzysztof J. Wojtas 20:45:28
    "Z kimś, kto opiera się na viki - szkoda nawet klawiatury na pisanie."
    Podałem jakieś fakty. Podałem ich źródło. Ponoć w tym względzie źródło jest złe. BTW zdaję sobie sprawę, że wiki często jest niewiarygodne, ale myślę że jest pan na tyle dojrzały, że potrafi odróżnić fakty od interpretacji. Jak widać - pomyliłem się z tą wojtasową dojrzałością.
    Poprosiłem wielokrotnie o jakieś źródła - w odpowiedzi zamiast źródeł - lekceważenie i traktowanie z góry. Dziękuję, że pomógł mi pan siebie zakwalifikować.

    "Ucz się, chłopcze, dywersyfikując źródła."
    Jw. - prosiłem o źródła i lekceważące rozmówcę ..."bujaj się frajerze".
    Już wiem, że trzeba pana Wojtasa omijać, nie chcąc być oplutym. I na koniec lekceważące "chłopcze" - na jakiej podstawie pan Wojtas tak sądzi - nie dojdę. Może swoje "mądrości" wysysa z brudnego palucha, ale czemu go podtyka pod nos innym?
  • @Zawisza Niebieski 21:00:18
    To może spróbuję Tobie odpowiedzieć a potem pojadę dalej po kolei od momentu gdzie skończyłem.

    //Czyż nie?//
    Rób jak uważasz jest chyba najlepszą odpowiedzią... albo mogłoby nią być. Można rozmawiać o polityce przez pryzmat religii, o religii politycznie (w formie)... Nie no dobra... ;-))

    O czym tu mówiłem?
    Jakie jest pytanie?!
  • @Ruski troll 21:22:04
    I jeszcze taki niedouk się obraża...

    PS. Gdyby Pan pisał swe uwagi w formie poszukiwania wiedzy - to można takiego kogoś traktować poważnie.
    Ale Pan podał to jako pewnik, bo ... wyczytał w viki.
    Powagi, dzieciuchu.
  • @Ruski troll 21:22:04
    Pod względem merytorycznym to
    //jest pan na tyle dojrzały, że potrafi odróżnić fakty od interpretacji//
    To jedno licho. Wszystko interpretacje są to. Każde doświadczenie inne jest.
    A tak to... Nie, że cośtam... taka specyfika... sytuacji. Od kiedy Pan Wojtas nie banuje to jest super. Normalnie się gada, nawet jak czasem na mele... Po woli do przodu.
    No już... smarka podetrzeć i jedziesz. ;-) Żartowałem z tym smarkiem.
    Każdy swoje powiedział, ktoś przeczytał - na bank wszystko ma swoją przyczynę więc i cel, i jest git.
  • @Krzysztof J. Wojtas 21:35:48
    Oczywiście wiara we własne siły jest dobra... Pewność siebie.
  • @Lotna 16:23:42
    //Sprawy polskie w obliczu misterium bytu duchowego, wierzeń religijnych i nieuniknionej śmierci są nieistotne.//
    Odwrotnie (z ostatniego wyrazu usunąć "nie"). Wtedy by było, że zrozumiałaś artykuł... A tak to, że zrozumiałaś ale... Może cytat dam:
    (10) Ci zaś /temu/ bluźnią, czego nie znają; co zaś w przyrodzony sposób spostrzegają jak bezrozumne zwierzęta, to obracają ku własnemu zepsuciu.
    (List Judy 10, Biblia Tysiąclecia)
  • @Krzysztof J. Wojtas 16:43:25
    (16) Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!
    (1 list do Koryntian 9:16, Biblia Tysiąclecia)

    Chyba o to chodziło w tym komentarzu...(?)
  • @Franek Ganek 20:34:29
    "- to ten sam wszechświat"
    A może wspólna część dwóch różnych wszechświatów?
    Człowiek widzący nigdy nie zrozumie człowieka niewidzącego od urodzenia. Być może, na tej samej zasadzie porównywanie religii mieszkańców Tybetu i np. chrześcijan jest już z założenia czymś irracjonalnym. Nie da się zaprzeczyć temu, że byt kształtuje świadomość i moim zdaniem, religia służy temu, by to "kształtowanie" odpowiednio korygować. Jeżeli Chrystus mówi, że jego zadaniem nie jest zmienianie prawa, to chyba dotyczy to także Tybetu. Uważam, że podstawowy problem ludzi z religią, to mylenie czystej metafizyki z "metafizyką" na usługach biznesu. Nie dostaliśmy tego życia, by się latami zastanawiać, co będzie w następnym, ale by przeżyć je właściwie. Nie dla nagrody, ale dla tego czegoś ponad, nieuchwytnego, niepojętego rozumem, niezmiennego - Boga.
  • @zadziwiony 17:22:08
    I agree...
  • @Ruski troll 17:22:54
    Długi komentarz to może krutko.

    //"...pojawił się prorok Zoroaster, będący założycielem religii, która wywarła niesłychany wpływ nie tylko na rozwój chrześcijaństwa...".
    Nie rozumiem JAK ktoś żyjący później ma wpływ na żyjącego wcześniej?//

    W tekście jest szerzej ale bezpośrednio do tego fragmentu, który wkleiłeś...
    Jest tam: "Po okresie starobabilońskim na Bliskim Wschodzie pojawił się prorok Zoroaster"
    Prorok - TAK ktoś żyjący później ma wpływ na żyjącego wcześniej.

    Ale odnośnie pytania domyślnego...
    Chrześcijaństwo kształtuje się nadal. Forma się zmienia - istota ta sama.
    W takim buddyzmie koncepcja bodhisattwy też pojawiła się dopiero po Chrystusie.
    Co do datowania to może być różnie. Można opierać się na istniejących oryginałach(?)...
  • @Ruski troll 17:22:54
    //Powyższe słowa Jehowa powiedział kilka tysięcy lat wcześniej, zanim żyli Mojżesz i Zaratusztra.//

    Oczywiście, że tak.

    W tekście jest: "Zoroaster, będący założycielem religii, która wywarła niesłychany wpływ nie tylko na rozwój chrześcijaństwa, ale również na rozwój wielu innych religii Wschodu, a przede wszystkim hinduizmu, islamu i buddyzmu. Opierał się na starych wierzeniach wedyjskich"
    Pytanie na czym się opierały wedyjskie,
  • @Ruski troll 17:22:54
    //Idźmy dalej: śmierć.
    Śmierć w zamierzeniu Bożym jest KARĄ ZA GRZECH.
    Śmierć w zoroastryzmie jest NAGRODĄ.//

    Zoroastryzmu nie znam a co do Boga to... wszystko jest grzechem. (jak chcesz to sobie gdzieś wstaw przecinek, albo myślnik).

    Karą... Albo nagrodą.

    (29) a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny - na zmartwychwstanie potępienia.
    (Ew. Jana 5:29, Biblia Tysiąclecia)

    //Wyżej wspomniałem biblijny cytat o drzewie poznania dobra i zła. Bóg ZABRONIŁ Adamowi spożywania owocu z drzewa - ostrzegał: zjesz = umrzesz.
    Ludzie w założeniu mieli żyć wiecznie.//

    Oczywiście, że tak.

    (22) Po czym Pan Bóg rzekł: Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło; niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki.
    (Ks. Rodzaju 3:22, Biblia Tysiąclecia)

    //A tymczasem zoroastriańska koncepcja NAGRODY PO ŚMIERCI to fałszuje - wmawia ludziom, że Bóg stworzył ziemię jako "przystanek" dla Adama (i innych po nim), zanim po śmierci ten miał pójść do nieba.//

    Jak nie prorok jak prorok :-)

    //W Biblii ani razu nie wskazano Zoroastry jako sługi i proroka Bożego. Zatem BEZSENSOWNE jest dopatrywanie się w Biblii zoroastriańskich i innych niebiblijnych nauk.
    Dla chrześcijanina zoroastryzm jest fałszem, a nie praźródłem. Zoroastrianie mogą sobie tak myśleć, owszem, nie zabraniam im, ale mnie to nie obowiązuje.//

    A więc?
  • @Ruski troll 17:22:54
    Na tę część chyba nie muszę długo bo miejsca są nieskończone w buddyzmie...

    //No tak, niższa egzystencja, czyli REINKARNACJA. Chrześcijanin wie o jej fałszywości; Biblia mówi jednoznacznie:
    "Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd."
    (Hbr 9, 27).//

    Oczywiście, że tak.
    Na względnym poziomie tak jest. Śmierć wiąże się z życiem i wychodzi sąd. Jak 2+2=4... Nie wiem zresztą, może 1... albo 0 ;-) Jak myślisz?
    Umierasz - sąd - odradzasz się jako nowy - żyjesz - umierasz - sąd..

    // Że są dusze młode i stare, doświadczone i początkujące, inaczej: lepsze i gorsze..
    Nie napiszę czym "pachnie" kategoryzowanie ludzi na lepszych i gorszych...//

    Nieskończona ilość inkarnacji za Tobą... A obecna może być ostatnią.
  • @Ruski troll 17:22:54
    //"Kiedy przychodzi śmierć, pomóc człowiekowi może jedynie współczucie i zrozumienie natury rzeczywistości."
    Hm..., czyli jak człowiek umiera, to o jego przyszłości nie decyduje Bóg, a tenże człowiek właśnie. I to są ponoć praźródła chrześcijaństwa...//

    Pomóc może z naszej strony - jako towarzyszy umierania. Tak sądzę choć nie pamiętam tekstu. Taki jest kontekst.
    Jest tam też chyba (bo czytałem ostatnio parę tekstów w tym temacie jak google dało) o wpływie (konkretnego) stanu (psychofizycznego - ciała-umysłu) podczas umierania na pomyślność odrodzenia. Rzeczywiście. Ale to już chyba wyjaśnił Pan Wojtas mówiąc o nawróceniu się przed samą śmiercią.
  • @Krzysztof J. Wojtas 21:35:48
    "I jeszcze taki niedouk się obraża..."
    Po prostu wyborne! Jak wykazałem miałkość argumentów, to zamiast dojrzałej odpowiedzi leci obrażanie. Język przedszkolny opanował pan do perfekcji. Czas na mentalną zerówkę...

    "Gdyby Pan pisał swe uwagi w formie poszukiwania wiedzy"
    Podałem w dobrej wierze dane z wiki. Pan podał inne. Zdziwiłem się, bo wiki może podać 2+2=4 - fakt. 2+2=nieco ponad 3,5 - interpretacja. Poprosiłem więc o inne źródła, spotkało mnie lekceważenie. Napisałem jak traktuję wiki - spotkało mnie obrażanie. Mam powody sądzić, że jest pan totalniakiem - ma być tak, jak pan uważa albo wynocha! I to ja jestem traktowany per "chłopcze" lub "dzieciuchu"...

    Nigdzie nie napisałem, że ma być po mojemu i tylko tak. Były jakieś tezy, zaoponowałem, podając źródła. Pan podał inaczej, ale bez źródeł. Na moją prośbę o źródła: odpowiedź - sam sobie poszukaj niedouku...
    Co do cytatu - pisałem, bo byłem pewien, pan stwierdził inaczej, więc naturalne jest, że spytałem dlaczego. Odpowiedź - sam sobie... i tak dalej...

    Forma poszukiwania wiedzy to chyba pytanie. Czy pana Wojtasa można tylko pytać, w nadziei że łaskawie odpowie, a nie burknie? Bo takie odniosłem wrażenie.

    Gdybym się obraził (a jest powód), to strzeliłbym focha, jak pan. Ale tylko się roześmieję pod nosem. Co najwyżej zalecę panu melisę na uspokojenie. Mimo wszystko pozdrawiam przedświątecznie i po katolicku "Z Bogiem".
  • @Ruski troll 17:22:54
    //"Ważne bowiem jest, aby cechowała go [umierającego człowieka] szlachetność i przepełniały pozytywne myśli, gdyż każda chwila jest ważna i nawet ostatnie myśli mogą mieć wpływ na otrzymanie następnego wcielenia."
    Czyli można kraść, gwałcić, mordować, byle umierając być w dobrym humorze, a spotka nas nagroda...

    Nie mógłbym zostać tybetańskim buddystą, uważam ich koncepcję umierania za poronioną.//

    Aha... Poroniłem poprzedni wpis bo... rozdzieliłeś kreskami a odpowiadam po części jak zapodałeś. Sorry.

    No to z mojej wszystko... póki co(?).
    Pozdrawiam.
  • @Mariusz G. 21:53:23
    //A może wspólna część dwóch różnych wszechświatów?//

    No... tak. Multiwszechświat. Jasna sprawa... 1+0= 8 (tylko ósemkę treba kopnąć bo nie mam znaku nieskończoności pod ręką).
    Dobry multiwątkowy komentarz. Totalnie dobry.

    //Człowiek widzący nigdy nie zrozumie człowieka niewidzącego od urodzenia.//

    Odwrotnie też - może nawet bardziej - ale też się mogą świetnie rozumieć... Jak jeszcze?

    //Być może, na tej samej zasadzie porównywanie religii mieszkańców Tybetu i np. chrześcijan jest już z założenia czymś irracjonalnym.//

    Byś może... (nie poprawiać!)

    //Nie da się zaprzeczyć temu, że byt kształtuje świadomość i moim zdaniem, religia służy temu, by to "kształtowanie" odpowiednio korygować.//

    Oczywiście da się zaprzeczyć temu... Ale to ani tu ani tam.

    Nawet Twoje kolejne zdanie może być zaprzeczeniem tego.

    //Jeżeli Chrystus mówi, że jego zadaniem nie jest zmienianie prawa, to chyba dotyczy to także Tybetu.//
    Czym jest świadomość? Na ten przykład... To tylko kolejne rozróżnienia. Co miarkujesz? ;-)

    //Uważam, że podstawowy problem ludzi z religią, to mylenie czystej metafizyki z "metafizyką" na usługach biznesu.//

    Metafizyka to metafizyka tylko, że w cudzysłowie. Mylenie to mylenie... Błędy się zdarzają.

    //Nie dostaliśmy tego życia, by się latami zastanawiać, co będzie w następnym, ale by przeżyć je właściwie.//

    Można też zimami... Na piecu czy przy kominku...

    //Nie dla nagrody, ale dla tego czegoś ponad, nieuchwytnego, niepojętego rozumem, niezmiennego - Boga.//

    Altruizm jest wyższą formą egoizmu... To fakt.
    ...ale nagroda to nagroda... dlaczego... to dla czegoś.

    Pozdrawiam.
  • Merytorycznie świetnie
    Uważam wklejkę za pożyteczną. Pozdrawiam redaktora.
    Problemem Agnieszki są przypuszczalnie błędne tłumaczenia źródeł.
    Dlatego treści tylko po części mnie przekonują.

    Problemem neonu24.pl jest idiotyczny skrypt-bot dolepiający od końca sierpnia 2018 roku do każdego adresu --http-- jedno "s", jako "security".

    Głupio, że w ten sposób kaleczone są ważne adresy źródeł. W tym wypadku by dostać się bez błędów do artykułu Agnieszki trzeba wymazać podstawiane przez skrypt neonu "s".

    Najpraktyczniej jest szukać tekstu nie wpisując żadnych wskazówek o rodzaju protokołu. Zwykle serwery i przeglądarki obsługują inteligentnie już wszystkie możliwe warianty. Wpisujemy więc w pole przeglądarki najprościej nagi adres bez dodatków:

    anthropos.us.edu.pl/anthropos1/textyspi.htm

    Chyba jest jakaś odpowiedzialność i gwarancja autora skryptu? Niech poprawi lub wycofa tę typową partacką robotę.
    DO ROBOTY INFORMATYKU NEONU!
  • @adevo 00:09:09
    Też ciekawy tekst tam o wierze, jednomyślności...
    http://www.anthropos.us.edu.pl/anthropos1/teksty/idea.htm
    http://www.anthropos.us.edu.pl/anthropos1/textyspi.htm

    No i o Szanownej Autorce:
    Agnieszka Sikora, doktor nauk humanistycznych, współautorka internetowego serwisu "SPIRALA". Zainteresowania naukowe: śmierć w literaturze staropolskiej, duchowość hiszpańska do końca XVI w., hiszpańska i polska literatura mistyczno-ascetyczna, motyw "danse macabre" w literaturze i sztuce oraz ars moriendi i ars vivendi, buddyzm tybetański.
    http://www.anthropos.us.edu.pl/anthropos1/autorzy.htm
  • @Franek Ganek 20:49:37
    "Czy jesteś reprezentantem tej grupy - skoro chcemy wierzyć w jednakowe wierzenia?"
    Co to za bełkot? Nie chcę "wierzyć w jednakowe wierzenia"!

    "A jakie są Twoje przekonania i gdzie Twój pogląd?"
    Ano waham się, czy warto być tzw. "dobrym". I szukam...

    "Chcesz polegać na wierze w moje zdanie?"
    Nie! Absolutnie.

    "Czytaj. A może się też okazać, że wyjaśnienie pojawi się..."
    Wiesz. A może pójdę spać i odpuszczę sobie...

    TzT.
  • @Franek Ganek 00:35:52
    Pozdrowienia świąteczne. Podajesz fajne źródło dla dalszych wklejek.
    Skąd ja to znam? Czyżbyś znowu miał ochotę na pozycję redaktora naczelnego?
  • @wiedzajestwksiążkach 00:39:41
    //Co to za bełkot? Nie chcę "wierzyć w jednakowe wierzenia"! //

    Nie chcem ale muszem? Ty się wypowiadasz za rzekomo istniejących ateistów - ch..j wie kogo?
    Cyt. Ciebie: "No, a gdzie ateizm?" Więc o co kaman? Coś mówiłeś o bełkocie?

    //Ano waham się, czy warto być tzw. "dobrym". I szukam... //

    Yhmyyy... możesz rozwinąć... jak chcesz ;-))
  • @adevo 00:58:38
    //Podajesz fajne źródło dla dalszych wklejek. //
    Możesz napisać...
    Coś Ciebie interesuje z artykułu? Chcesz, żebym Ci coś wyłożył po swojemu? Jak widać nie wszyscy w pełni rozumieją i zgadzają się z treścią notki więc nie ma potrzeby pisać nowych, jak już są dobre, jak ta.
    A w pozostała część komentarza to dla mnie bełkot. Mógłbyś łaskawie przybliżyć... ale pewnie masz w tyle.
    Zdrowych!
  • @Krzysztof J. Wojtas 20:47:28
    Wasci to zaraz zberezne mysli po glowie spaceruja.
  • @morgan 20:26:47
    Zbereźne mysli to ma Pani; ja tylko niewinnie chciałem wyjaśnić .

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031